Aktywuj pakiet!
Długo myślałem na tytułem tego wpisu, aby oddawał on jego istotę. W końcu postawił na prostotę, bo chyba o to w tym wszystkich chodzi – a przynajmniej powinno. Z zaciekawieniem obserwuję oferty prepaid operatorów komórkowych. Obecne ich starania dążą do jednego: aktywuj pakiet!
Minęły już czasy prostych i przejrzystych stawek za połączenia głosowe. Dzisiaj są one tylko dodatkiem do całej palety pakietów, bonusów i innych świecidełek z rozmaitymi kruczkami. W założeniu pakiet ma służyć obniżeniu kosztu korzystania z telefonu po przez np.: hurtowe wykupienie minut z góry. Wszystko było by fajnie, tylko z reguły tego typu wynalazki obwarowane są dziesiątkami zakazów i regulacji, które powodują iż wykorzystanie owego pakietu tak by na tym nie stracić robi się coraz trudniejsze.
Zdecydowana większość tego typu bonusów przepada oczywiście po 30 dniach od aktywacji. Co niektóre obowiązują tylko w sieci macierzystej. Jeszcze inne mają jednostkę rozliczeniową tak wygórowaną że ponad 50% i tak przepada (np.: pakiety internetowe). Z utęsknieniem wyczekuję oferty w której obowiązywać będzie zasada że pakiet ważny jest tylko gdy dzwonimy do osób których nazwisko zaczyna się na W i kończy na literę E, a prababcia zainteresowanego ma korzenie irlandzkie.
Po co to wszystko? Oczywiście chodzi o pieniądze. Liczba abonentów korzystająca z tego typu ofert, a nie będąca w stanie efektywnie wykorzystać pakietu, przekracza liczbę tych którzy potrafią. W efekcie czego operator zarabia. W reklamie za to można się pochwalić rozmowami za 1gr. Nie ważne że dotyczy to 5% ludzi i że trzeba wygadać 10 000 minut w miesiącu aby realnie osiągnąć taką stawkę. Już szczytem bezczelności jest stwierdzenie „do wszystkich” a poniżej małymi literkami „w sieci”.
Po co o tym piszę? Moim marzeniem jest doczekania się oferty, prostej, przejrzystej i względnie taniej bez konieczności zabawy z pakietami. Swego czasu taka była taryfa Era Happy. Jeśli dziś zobaczycie ilość rzeczy jaką można aktywować do niej to złapiecie się za głowę. Podobnie wygląda sprawa z Play Fresh, aczkolwiek tutaj jeszcze nie jest tak źle – nie mniej od początku istnienia tej oferty sukcesywnie dochodzą kolejne bonusy.
Reasumując. Nie każdy jest nastoletnim maniakiem bawiącym się w aktywacje pakietów i pilnującym by nie wyjść na tym do tyłu. Inni po prostu chcą korzystać z telefonu. Zamiast dodawać pakiety, czy nie lepiej obniżyć ceny w pierwotnej taryfie?
Mimo że autor artykułu okropnie narzeka
, zgadzam się z jego punktem widzenia. To, co mamy na rynku telefonii komórkowej to gąszcz różnorodnych pakietów które nie są zazwyczaj warte naszej uwagi.
Prowadzenie biznesu telefonicznego niczym się nie różni od prowadzenia innych biznesów. Najogólniej chodzi o zrealizowanie planu finansowego. Zarządy firm chętnie widzą tego typu inicjatywy lokalnych przedstawicielstw, które tym sposobem mają zajęcie i nie myślą o przejęciu foteli prezesów a w przypadku niepowodzenia kampanii maja na takich dyrektorów lokalnych niezłego „haka”. Nieustanne kampanie – jak niegdyś wojna trzydziestoletnia (1618-1648 z niezapomnianym wojennikiem Gustawem Adolfem) – integrują i zaprawiają do bojów firmy umożliwiając im przetrwanie w tym ciężkim świecie. Póki co kapitalizm państwowy pod świetlanym przywództwem KPCh jest górą i ciągnie stawki w dół zalewając całą Europę. Stąd powszechnie sprzedawanie złudzeń. Z utęsknieniem czekam na pierwszą reklamę gwarantującą gigabajt minut w cenie 1 grosz za kilobajt. Moja recepta jest prosta. Ponieważ konsumpcja dóbr i usług zwiększa PKB, więc konsumujmy po dobroci a będziemy wciąż zieloną wyspą. W przeciwnym razie zdenerwowany Rząd znajdzie sposób na podwyższenie PKB w postaci podwyżek podatku VAT. Obecnych i przyszłych podjudzaczy i rewolucjonistów ostrzegam przed powtórką 1980 – miał być socjalizm z ludzką twarzą a wyszedł kapitalizm z wilczą paszczą. Pozdrawiam.
No i setki smsów pisanych przez operatora, w których jest komunikat oczywiście „nie dla idiotów”: twój numer został wytypowany do odebrania nagrody, odpowiedz na ten sms aby wygrać
itp Żenada i skandal
Przesada, ja tego nie ograniam